Okładka - Jest taka sprawa... - Sprawy i zlewy - Tu byłem... - Podgląd - Podsłuch - Wizja lokalna
Zasady współpracy - Archiwum - Sprawcy

 



RZECZY, KTÓRE MUSISZ ZROBIĆ ZANIM UMRZESZ

Lucjan Bilski



 


Wyobraź sobie, że lekarz właśnie oznajmił Ci, iż masz raka. Pozostało Ci dwa, może trzy miesiące życia. Co zrobisz?

Takie pytanie mimowolnie musi sobie zadać Ann, bohaterka filmu "Moje życie beze mnie". Diagnoza lekarska jest beznamiętna i śmiertelnie precyzyjna. Walka z nowotworem jest bezsensowna i z góry skazana na niepowodzenie. Nie ma żadnych szans na uratowanie życia, można tylko złagodzić ból umierania. To koniec. Życie Ann dobiegło kresu.
Człowiek z wyrokiem śmierci ma w zasadzie trzy możliwości. Może udać, że nawet na tym etapie kontroluje swoją egzystencję - i popełnić samobójstwo. Może też popaść w ostateczny marazm i w apatii czekać na agonię. Ewentualnie może wyostrzyć zmysł organizatora i uporządkować wszystkie swoje sprawy. Ann (Sarah Polley) wybiera tę trzecią opcję. Niezwykle przejmująca jest scena, w której ta 23-letnia dziewczyna wypisuje na kartce "rzeczy, które musi załatwić zanim umrze". Co jest na liście? Ważne sprawy rodzinne i błahostki, które sprawiają przyjemność. Ann postanawia znaleźć nową mamę dla swoich dwóch małych córeczek i zarazem nową żonę dla swego męża. Chce spotkać mężczyznę, który by się w niej zakochał. Planuje odwiedzić ojca, od dziesięciu lat siedzącego w więzieniu. Z drugiej strony na liście umieszcza także nową fryzurę i sztuczne paznokcie. To wszystko, na co nie starczało dotąd czasu lub odwagi, trzeba zrobić w krótkim czasie. On zaś będzie biegł z dnia na dzień coraz szybciej...
Zdumiewające jest, że młoda dziewczyna, której życie dopiero niedawno się zaczęło, z takim spokojem przyjmuje wiadomość o śmiertelnej chorobie. Zataja ją przed najbliższymi, po części by ich nie ranić, po części zaś - by nie przeszkodzili jej spełnić marzeń i wykonać tajnego planu. I tu przychodzi jeszcze bardziej zaskakująca konkluzja - w pewnym sensie życie Ann zaczyna się dopiero teraz. Dwie ciąże, młodzieńcze małżeństwo i rodzina założona zbyt wcześnie, bezrobocie męża, zgorzkniała matka (w tej roli była rockmanka Deborah Harry), niewidziany od lat ojciec (Alfred Molina) - to wszystko niczym gęsta sieć oplotło i uwięziło bohaterkę, przykuwając ją do szarości dnia codziennego. W dotychczasowym życiu nie było miejsca ani na uniesienia, ani na drobne przyjemności. W życiu, które zaczyna się po wyroku śmierci Ann odnajdzie drugą siebie.
"Moje życie beze mnie" to film smutny, ale nie przygnębiający. Nie ma happy endu, bo nie może mieć. Nie tchnie optymizmem, bo trudno być optymistą, kiedy umiera się młodo. A jednak silny charakter bohaterki jest swego rodzaju peryskopem, przez który widz może zobaczyć co jest ponad całym tym smutkiem - zwykłe ludzkie pragnienie bycia szczęśliwym. Paradoksalnie dla Ann pragnienie to ziszcza się dopiero wtedy, gdy śmierć jest na wyciągnięcie ręki. Zaczyna się jej nowe życie. Życie po życiu.

 

Góra
 
Okładka



www.sprawa.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone