Okładka - Jest taka sprawa... - Sprawy i zlewy - Tu byłem... - Podgląd - Podsłuch - Wizja lokalna
Zasady współpracy - Archiwum - Sprawcy

 



KOMÓRKI PAŃSTWOWE

Krzysztof Neufeld



 


Prywatne działa lepiej. Tak po prostu jest. Wprawdzie zwolennicy naprawiania świata przekonują, że to nieprawda. Ba! Są nawet tacy, którzy oddają za to przekonanie życie (Che Guevara), ale moim zdaniem większy pożytek ludzkości oddaliby wybierając się do psychiatry.

No bo wyobraźmy sobie jak działałaby na przykład telefonia komórkowa, gdyby była kontrolowana przez państwową firmę. Zacznijmy od siedziby. Odrapany budynek wyłożony od środka bądź to trzydziestoletnim parkietem, bądź płytą lastriko. Wszędzie unosi się specyficzny odór będący mieszaniną zapachu owego parkietu, papierosów i taniej farby, którą wymalowane są ściany. To jednak wyłącznie w kilku miejscach - tych świeżo po powierzchownym remoncie. Budynek ma, jak na poważną firmę państwową przystało, kilka pięter. Na parterze jest wielka tablica informacyjna: departament budowy sieci, departament bezpieczeństwa, departament obsługi rządu, departament BHP, departament kluczowych klientów, departament numerów, departament współpracy z zagranicą, departament...
W 2007 roku, po dziesięciu latach działalności nasza firma - nazwijmy ją PolGSM - pokrywa już swoim zasięgiem Warszawę, Kraków oraz Gdańsk. Trwają starania o objęcie zasięgiem Poznania. Negocjacje w tej sprawie toczą się już od kilku miesięcy. Ministerstwo Skarbu odmówiło współfinansowania inwestycji. Minister telefonii komórkowej grozi więc dymisją. Konsekwencją może być opóźnienie uruchomienia sieci w stolicy Wielkopolski o kolejnych kilka miesięcy. Ponieważ związki zawodowe PolGSM-u domagają się podwyżek dla trzydziestotysięcznej załogi, koszty połączeń wzrosną wkrótce z 5 do 6 złotych za minutę (przy czym pamiętać należy, że naliczane są natychmiastowo trzy minuty z góry). Sytuacja zaogniła się po manifestacji, która sparaliżowała Warszawę. Robotnicy PolGSM-u obrzucili budynek Urzędu Rady Ministrów śrubami i petardami, starli się z policją, w ruch poszły pręty i butelki, rannych zostało kilku policjantów. Zarząd odciął się od incydentu, choć po cichu zgadza się z załogą. W końcu wsparcie rządu jest podstawą funkcjonowania państwowego przedsiębiorstwa. Niemniej, chcąc zatrzeć nienajlepsze wrażenie, zarząd PolGSM-u w porozumieniu z komisją trójstronną postanowił pochwalić się sukcesem. Uruchomił więc usługę polegającą na tekstowym wysyłaniu wiadomości. SMS-y dla nielicznych posiadaczy telefonów komórkowych są wprawdzie kosztownym eksperymentem - bo za jednego trzeba płacić tyle co za minutę rozmowy, ale przecież postęp zawsze kosztuje.
Niestety, mało który telefon pozwala na korzystanie z tej usługi. Do dyspozycji są bowiem tylko krajowe aparaty produkowane przez jedną, specjalnie wyznaczoną fabrykę. By robotnicy tego zakładu mieli pracę, rząd zdecydował o obciążeniu zagranicznych telefonów cłem. Jest ono tak wysokie, że ceny fińskich lub koreańskich aparatów są zbliżone do cen przeciętnych samochodów. Niestety, z powodu technicznego niedostosowania infrastruktury SMS-y działają tylko w śródmieściu Warszawy.
Pewnym ewenementem jest gigantyczne zainteresowaie usługami PolGSM-u. Mimo wysokich cen urzędowych, nikłego zasięgu sieci, wysokich cen aparatów - klientów nie brakuje. Co zrozumiałe, przedsiębiorstwo musi się jakoś bronić przed naporem. Stąd czynnych jest zaledwie kilka punktów, w których można zawierać umowy. By dostać się na listę oczekujących należy wpłacić specjalną opłatę w Ministerstwie Telefonii Komórkowej, która to opłata uprawnia do ubiegania się o podpisanie promesy na umowę. Skomplikowaną procedurę można ominąć korzystając z usług zawodowych staczy. W takiej sytuacji upragnioną promesę możemy podpisać niemal od ręki. Mimo wszystko nie skróci to jednak oczekiwania, gdyż podpisany dokument nie będzie umową, lecz jedynie formalną obietnicą PolGSM-u, że wpisuje nas na listę oczekujących na aparat. Czas oczekiwania uzależniony jest od regionu i wysokości abonamentu, jaki zadeklarujemy płacić. Dla abonamentu tysiączłotowego wpisanego w promesę czas wynosi około czterech lat. Oczywiście pierwsza wpłata następuje już w momencie podpisania promesy.
W celu rozwoju PolGSM-u rząd stworzył specjalną fundację non-profit. Fundacja Na Rzecz Rozwoju Polskiej Telefonii Komórkowej stawia sobie za cel taki rozwój infrastruktury, by w 2025 roku sieć GSM pokrywała już 50 procent kraju. Wpłata dobrowolnego datku na Fundację (jednak nie mniejszego niż dwudziestokrotność deklarowanego miesięcznego abonamentu) uprawnia do podpisania umowy z PolGSM poza kolejnością. W zarządzie Fundacji zasiadają oczywiście prezes PolGSM-u oraz przedstawiciele stosownych ministerstw. W celu propagowania idei Fundacji rokrocznie organizowane są zbiórki społeczne pod nazwą "Wielka Orkiestra Komórkowej Pomocy". Dochód przeznaczany jest na telefony dla policji i urzędów centralnych. Aparaty są uroczyście wręczane podczas Wielkiej Gali Telefonii Komórkowej. W imprezie zwyczajowo uczestniczą aktorzy i politycy - wszystkich jednoczy wielka idea.
Koszmarna wizja. Aż głowa pęka. Czy wierzycie już, że prywatne działa lepiej?

 

Góra
 
Okładka



www.sprawa.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone