Okładka - Jest taka sprawa... - Sprawy i zlewy - Tu byłem... - Podgląd - Podsłuch - Wizja lokalna
Zasady współpracy - Archiwum - Sprawcy

 



NA CHOROBIE

Mateusz Płutno



 


W jaki sposób nie stracić pracy, gdy grozi zwolnienie? W jaki sposób uniknąć odpowiedzi na niewygodne pytania dziennikarza? W jaki sposób uciec przed burą od wkurzającego szefa? Jest na to metoda stara jak umowy o pracę. Potrzebne jest zwolnienie lekarskie.

Wiadomo, choroba to stan nie do pozazdroszczenia. Gdy ktoś niedomaga nie wolno go nękać. Zwolnienie chorobowe jest jak tarcza, od której odbijają się wszelkie ataki, uszczypliwości i obowiązki. Osoba chora jest chroniona swoistym immunitetem. Jest nietykalna. Nikt nie ośmieli się zburzyć spokój cierpiącego. I bardzo dobrze! Żeby nie było najmniejszej wątpliwości podkreślę: osobie chorej należy się święty spokój od wszystkiego! Jedyne zadanie jakie spoczywa na nieszczęśniku to troska o własny organizm, z pożytkiem dla rodziny, sąsiadów, pracodawcy i tłumu w środkach komunikacji miejskiej.
Rzecz w tym, że nie wszyscy chorzy są naprawdę chorzy. Wiem, to poważne oskarżenie, ale czyż nie uzasadnione? Proszę zrobić uważną kwerendę gazet. Wystarczy przejrzeć łamy prasy, by zauważyć, że każdego tygodnia "w chorobowe" uciekają politycy, urzędnicy, policjanci, gangsterzy, a nawet dziennikarze. W ostatnich dniach szczególnie głośno było o przypadku pewnej pani piastującej wysokie stanowisko w TVP. Dopóki jej posada była niezagrożona, dopóty pracowała - zapewne ile jej talentu i sił w ramach obowiązującego prawa pracy starczyło. Gdy jednak nad jej losem zawisły ciemne chmury to okazało się, że jest chora. Proszę mnie nie oskarżać o podłe insynuacje. Mam świadomość, że to mógł być niezwykły (choć częsty) zbieg okoliczności. Dręczą mnie jednak wątpliwości. Jak bowiem nazwać nagły powrót do obowiązków w dniu, w którym do budynku na Woronicza nie wszedł już Bronisław W.? Cudowne ozdrowienie? Widać wyraźnie, że jedyne na co cierpiała ta pani, to uczulenie na byłego prezesa. O ile się jednak orientuję, to reakcje alergiczne na poszczególne osoby, mimo że spotykane na każdym kroku, są ciągle poza oficjalną wiedzą medyczną i jako takie nie mogą być pretekstem do ubiegania się o zwolnienie lekarskie. Zatem wspomniana pani albo nie była wcale chora, albo też była chora zanim poszła na zwolnienie. Być może jest więc chora w dalszym ciągu, mimo że ze zwolnienia wróciła. Mówiąc dobitniej - albo jest chora i cierpi, albo jest oszustką. Tak w jednym jak i w drugim przypadku powinna być zwolniona z pełnienia jakichkolwiek obowiązków w instytucji utrzymywanej w znacznej części z pieniędzy płatników abonentu. W jednym przypadku zwolnienie z pełnienia obowiązków powinno być czasowe - aż do wyzdrowienia, w drugim bezterminowe i dyscyplinarne.
Zastanawiam się tylko, gdzie w tym momencie jest minister sprawiedliwości? Gdzie samorządy lekarskie? Dlaczego nikt nie zbada komisyjnie tej pani? Dlaczego nikt nie sprawdza, kto wydał jej zwolnienie? Jeśli lekarz wydał fałszywe zwolnienie, to jaką przyjął gratyfikację? I gdzie, do jasnej cholery, jest Centralne Biuro Antykorupcyjne?!

 

Góra
 
Okładka



www.sprawa.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone